Nastepny przystanek - Teotihuacan. To najwieksze starozytne miasto Meksyku, stolica poteznego imperium. Ruiny robia wrazenie. Wspielismy sie na piramide Slonca i Ksiezyca, spotkalismy Amerykanow, ktorzy 2 lata mieszkali w Gdyni i przypieklismy sie troche w palacym sloncu.
Puebla - tani nocleg, dobre jedzenie, piekne stare miasto.
Oaxaca - Pelne zabytkow miasto harmonijnie laczace indianska i kolonialna przeszlosc. Tutaj jak do tej pory mielismy najbardziej zjawiskowy nocleg. W pokoju tylko lozko, krzeslo i stol, zadnych polek, wieszakow etc. W lazience najpierw tylko zimna woda, pozniej kompletny jej brak. U Madzi i Jacka w pokoju na odwrot, najpierw wrzatek, pozniej tez brak wody. Na ulicach co chwila jeep policyjny oczywiscie z policjantami z dluga bronia.
Monte Alban - jeden z najwspanialszych kompleksow piramid w Meksyku i dawne centrum kultowe Zapotekow.
Wycieczka nad wodospad - nazwy nie pamietam, wrzucimy ja pozniej. Pochodzilismy troche po gorach, Jacek jako jedyny odwazny wykapal sie.
San Cristobal de Las Casas - oczywiscie przechadzki po ichnim starym miescie, dobre jedzenie, pyszne soki, rynek z Indianami sprzedajacymi rekodzielo. Zaopatrzylismy sie w koszulki i korale.
Aktualnie czekamy na autobus do Palenque.
P.S. Nie mam na klawiaturze polskich znakow, wiec przepraszam. Zdjec tez nie moge wrzucic - wszystko uzupelnimy pozniej.