wtorek, 28 kwietnia 2009

Nowy wózio

Kupiliśmy Olci nowy wózio. W gondoli potrafiła nie spać przez połowę spaceru i żal mi było dziecka, bo ile można wpatrywać się w niebo? Postanowiliśmy kupić jej spacerówkę, taką z rozkładanym na płasko oparciem. W sklepach trochę na nas dziwnie patrzyli jak mówiliśmy, że chcemy spacerówkę dla 3-miesięcznego dziecka, ale poszukaliśmy trochę i udało nam się kupić wózeczek przystosowany dla niemowlaków. Najważniejsze, że wózek waży 6 kg, wnoszę go razem z Olą i zakupami:) Szkoda, że kółeczka ma małe, nie to co terenówa od Zbyniów, w której Ola do tej pory śmigała, no ale nie można mieć wszystkiego. Albo wózek lekki, albo terenowy. Najważniejsze, że dziecko jest szczęśliwe, grucha sobie słodko obserwując świat przez pierwsze 10-15 minut spaceru, a potem zapada w błogi sen.

środa, 22 kwietnia 2009

Zatkane kanaliki ciąg dalszy

Byliśmy dziś u lekarzy z zatkanymi kanalikami. Ola z zatkanymi kanalikami łzowymi, a ja mlecznymi. Ola nie płakała, uśmiechała się nawet, gdy pani doktor sprawdzała stan oka. Oczko wygląda ok, więc może obędzie się bez zabiegu, ale mamy nadal masować. Kontrola za 1,5 miesiąca jeśli będzie się coś działo, jeśli w tym czasie ropa i stojąca łezka ustąpią, to się cieszyć i nie przychodzić. Mnie natomiast kłuły w brodawkę 3 położne, krwi się polało sporo, ból niesamowity, a na efekty trzeba poczekać. Dziś wygląda to nieciekawie. Dziwi mnie polityka naszego pięknego kraju. Namawia się do naturalnego karmienia, wychwala się wyższość tego sposobu odżywiania niemowląt nad karmieniem sztucznym, a poradnia laktacyjna płatna (ale i tak zamknięta z braku personelu), lekarz ogólny rozkłada ręce, pediatra wypisała receptę na mleko dla Olci, gdyby ból uniemożliwił mi karmienie, chirurg kobiety karmiącej nie natnie – masakra. Dobrze, że kochane położne w szpitalu na Zaspie znalazły czas i chęć, aby mi pomóc.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Szczepienie

Wczoraj dotarliśmy do Gdańska, po tygodniu spędzonym u dziadków. Ola była rozpieszczana, a ja odpoczęłam od gotowania, sprzątania i bycia samą (ojciec mojego dziecka zapracowany okrutnie wpada do domu wieczorem, czasem widzimy się przez godzinę, bo ja chodzę spać z kurami, a właściwie z naszą córcią, czyt. 19-20). W sobotę widzieliśmy się z ciocią, która przyleciała z wizytą z USA i odebraliśmy kolejne prezenty, za które dziękujemy. Tym razem rodzicom też się coś dostało:) A dziś Ola dostała kolejną szczepionkę, przy której raz cichutko zapłakała, ale chyba tylko tak dla zasady, bo szybciutko uspokoiła się dostając smoczek i całusa od mamy. Nasza pociecha waży 6,5 kg i mierzy 62 cm. Kawał kobietki z niej.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Wielkanoc

Święta, święta i po świętach. W niedzielę wielkanocną do moich rodziców zjechały się ciocie i wujkowie moi i Mariusza. 25 osób w jednym domu przy wspólnym obiedzie wielkanocnym zebrało się specjalnie dla najmłodszego członka naszej rodziny. Ochom i achom nie było końca. Córcia zebrała dużo prezentów i pieniążki, za które kupimy już niedługo spacerówkę (dziecko nasze nie przesypia już całych spacerów, czasem trzeba je wyjąć z gondoli i pokazać trochę świata, spacerówka więc będzie idealna, bo noszenie na rączkach męczy trochę mamusię). Ola dzielnie znosiła noszenie na rączkach, ściskanie i całowanie oraz udział w sesji fotograficznej, a gościom podarowała na pamiątkę swoje zdjęcie i aniołka.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Zatkany kanalik

Byłam już po raz drugi na przekłuciu zatkanego kanalika mlecznego w szpitalu. Mała biała plamka pojawiająca się na brodawce, takie małe nic, a boli niemiłosiernie. Miałam nawet zrezygnować z karmienia Olci, ale zawzięłam się, zacisnęłam zęby i jakoś dajemy radę:)

sobota, 4 kwietnia 2009

Ma-ma

Olcia już od jakiegoś czasu gaworzy radośnie, szczególnie rano po przebudzeniu. Często też zagaduje swoje misie na macie edukacyjnej lub śpiewa razem z bohaterami bajek w telewizji. Niewtajemniczonym zdradzę, że rośnie nam mały telemaniak – dzień bez telewizji to dzień stracony. Najlepszy kanał – Mini Mini. Jakież było nasze zdziwienie kiedy wśród dźwięków: buuuu, guuuuu, uuuuuuu, ejjjjjj, córcia z rozżaleniem powiedziała maaaa-maaaa. Spojrzeliśmy z Mariuszem na siebie, po czym mój mąż skwitował : „Ona to powiedziała nieświadomie”. Ciocia Renatka zdradziła mi, że „mama” jest zawsze wypowiedziane świadomie i tego się będę trzymała:)

środa, 1 kwietnia 2009

Ciemieniuszka


Olcia stała się posiadaczem ciemieniuszki. Nie takiej strasznej z żółtymi łuskami tworzącymi na jej pięknej główce skorupę, ale takiej drobnej przypominającej biały łupież. Lekarka poleciła płynną ciepłą parafinę, my jednak stosujemy emulsję z mocznikiem, ponoć lepsze i nie tłuści wszystkiego wokół.