wtorek, 14 kwietnia 2009
Wielkanoc
Święta, święta i po świętach. W niedzielę wielkanocną do moich rodziców zjechały się ciocie i wujkowie moi i Mariusza. 25 osób w jednym domu przy wspólnym obiedzie wielkanocnym zebrało się specjalnie dla najmłodszego członka naszej rodziny. Ochom i achom nie było końca. Córcia zebrała dużo prezentów i pieniążki, za które kupimy już niedługo spacerówkę (dziecko nasze nie przesypia już całych spacerów, czasem trzeba je wyjąć z gondoli i pokazać trochę świata, spacerówka więc będzie idealna, bo noszenie na rączkach męczy trochę mamusię). Ola dzielnie znosiła noszenie na rączkach, ściskanie i całowanie oraz udział w sesji fotograficznej, a gościom podarowała na pamiątkę swoje zdjęcie i aniołka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz