piątek, 12 czerwca 2009

Kolejna wizyta u lekarza

Udało się nam dostać prywatnie do alergologa ze szpitala dziecięcego. Przynieśliśmy ze sobą nagranie z kamery, na którym widać nocne zachowanie Oli. Ponieważ Olcia usnęła w nosidełku, pani doktor najpierw mnie wypytała o wszystko, potem zobaczyła nagranie (15 sekund, więcej już nie chciała). Podejrzewa bardzo silny refleks żołądkowo-jelitowy, na który wypisała nie czekając na wynik badania USG małe kuleczki na języczek. Zleciła też zrobienie posiewu moczu. Natomiast jak zobaczyła Olę rozebraną, kazała nam pędzić do apteki po maści, smarować i dzwonić w poniedziałek, bo jak nie poprawi się to kładziemy Olę do szpitala. Co się okazało? AZS ewidentny, plus wyhodowany na nim gronkowiec lub jakieś inne paskudztwo. Nie będę komentować zachowania alergologa, do którego trafiłam tydzień temu, ani dermatologa i pediatrów, u których byłam. Wszyscy patrzyli na mnie dziwnie, jak mówiła, że dziecko w nocy cierpi. Póki co czekamy na USG brzuszka (czwartek) i rezultat działania leków.

1 komentarz:

zofik pisze...

że tak delikatnie powiem: skurwysyństwo ta nasza służba zdrowia! My od jakiegos czasu już leczymy się tylko prywatnie a składki na tych darmozjadów leeeeeecą.
Zdrówka dla Olci!
P.S. Nie wybieracie się do Jarosławca na jakiś czerwcowy weekend?? :P