środa, 30 września 2009

Rośnie nam córcia

Olcia śmiga już po całym domu. Zagląda do szafek, zjada okruszki z dywanu, wylizuje podłogę, zamyka i otwiera drzwi, jej pomysłowość nie zna granic. A wszystkie te zakamarki domu zdobywa pełzając jak żołnierz na poligonie. Na czworaka staje sobie tylko po to, aby dokładniej się czemuś przyjrzeć. Osiągnęła 70 cm i 10 kg jedząc już prawie wszystkie produkty. W nocy śpi lepiej (budzi się często, ale już nie płacze), w dzień odkrywa z wdziękiem świat. Uwielbia inne dzieci, wszystkie ciocie i wujków (wujków w szczególności), psy, koty, gołębie i inne zwierzęta napotkane na spacerze lub w ZOO. Jednym słowem rośnie nam nasza pociecha aż miło.

piątek, 18 września 2009

Wiecha

"Wiecha - uroczystość zawieszenia wiechy to tradycja budowlana. Zwyczajowo świętowano zakończenie ważnego etapu budowy domu, czyli położenie ostatniego elementu konstrukcji dachu. W najwyższym elemencie więźby mocowano wieniec albo przyozdobione drzewko".

piątek, 11 września 2009

Urlop

Udało się, w końcu wyruszyłyśmy samochodem do dziadków na Podlasie. Z pomocą przyjechał mój tata, aby w razie czego wesprzeć radą młodego kierowcę (czyli mnie) i zająć się wnusią. Przejechałam 2/3 trasy za kierownicą, a później zamieniłam się z tatą, bo wydawał mi się ciut zmęczony śpiewaniem piosenek, opowiadaniem wierszy i wydurnianiem się. Gdzie te czasy kiedy Olcia spała całą drogę do Grajewa i z powrotem? Przez półtora tygodnia byłyśmy w gościach, albo goście przyjeżdżali do nas. Ola jak zwykle została obsypana górą prezentów, obnoszona na rękach, wycałowana i wyściskana. Nawdychałyśmy się świeżego powietrza, objadłyśmy za wszystkie czasy, zapakowałyśmy yariske pod dach i ruszyłyśmy w drogę. Tym razem Olą podczas podróży dzielnie opiekowała się babcia Tereska, a ja stwierdziłam, że taka trasa 400 km to dla mnie pikuś.