wtorek, 22 grudnia 2009
Nadrabiam zaległości
Dawno nic nie pisałam na blogu, bo z małym chodzącym zbójem jest to trochę utrudnione. Poza tym czasu mam coraz mniej. W grudniu zaczęłam pracować po kilka godzin tygodniowo, a od stycznia wracam na pełen etat z godzinną przerwą na karmienie piersią. W międzyczasie rozpoczęłam studia podyplomowe z controllingu i nadrabiam zaległości w księgowości Mariusza (padł nam dysk, a ja backupów nie robiłam od lipca, wrr). Olcia zaś poszła na próbę do żłobka i po dwóch dniach ją stamtąd zabrałam. Powód? Ciasnota, mało opiekunek i najważniejsze – weszłam do łazienki jak pani zmieniała Olci pieluszkę na gołej podłodze z terakoty. Ola już więcej tam nie poszła. Znaleźliśmy opiekunkę mieszkającą koło nas, no i na razie testujemy się nawzajem. Póki co jest ok. Jak wychodzę, to dziecię strasznie smutne jest, mi się serce kraje i ryczeć się chce, no ale w końcu cały rok byłyśmy dla siebie na wyłączność, na dobre i na złe, a tu nagle trzeba pępowinę przeciąć i wrócić do pracy. Życie okrutne jest:(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz