niedziela, 21 listopada 2010

Rosnę

Ci co znają Olę wiedzą, że zawsze była do mnie dolepiona. Nigdzie bez niej się nie mogłam ruszyć, zawsze na mnie właziła, przytulała się, całowała. Kiedyś to było fajne, później zrobiło się męczące. Jednak od jakiegoś czasu potrafi się troszkę sama pobawić nawet gdy mama nie jest w zasięgu reki. Teraz się cieszę, a pewnie niedługo zatęsknię za takim przytulaniem.
Na zdjęciach prezentujemy ostatnią miłość – kucyki + klocki do budowania stajni, domku, basenu dla koników itp.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

ale śliczna ta Wasza córcia:) dużo zdrówka życzę całej trójeczce:) a koniki, piękna miłość:) pozdrawiam z zaśnieżonego Białegostoku - Asia Michalik

Ania pisze...

Dzięki Asiu, urodę chyba ma po tatusiu:) Pozdrowienia od naszej trójeczki dla Waszej trójeczki.

Danuta pisze...

Wasze śliczności,ale i ciut ciut moje,ciocia D.