piątek, 28 października 2011
Jestem sobie przedszkolaczek
czwartek, 27 października 2011
Nadrabiam zaległości
Długo nie pisałam, pomimo tego, że jestem na zwolnieniu lekarskim i teoretycznie powinnam mieć dużo czasu wolnego. No i trochę tego czasu faktycznie mam, ale jako że wymiotuję cały czas, boli mnie kręgosłup i jeszcze doszła znów (tak samo jak przy ciąży z Olą) cukrzyca ciążowa, to nic mi się nie chce. Rano odwożę Olę do przedszkola, jadę do piekarni, później do mięsnego i spożywczego. Po przyjeździe karmię psa, który przybiera na wadze ok. 1,5 kg tygodniowo i robi się coraz bardziej zuchwały, a później karmię siebie. Przeważnie wtedy kładę się na chwilę, aby powstrzymać atak mdłości, czasem udaje mi się go przeczekać, innym razem kończy się to mało przyjemną wizytą w toalecie. Po godzinie kłuję się, aby zbadać cukier, nastawiam pranie, zbieram zabawki, ogarniam kuchnię i mamy już południe. Zwyczajowo później szłam na spacer z psem, ale odkąd Azja ma złamany palec, ograniczyłyśmy nasze wypady na wieś. Jak już poogarniam, to się robię zmęczona i znów się kładę na chwilę. Później wstaję i jak mam wenę to robię obiad, a jak nie, to pokręcę się chwilę po domu no i zaraz trzeba jechać po córcię. Po przedszkolu jestem już na wyłączność Oli. Ostatnio dziecko ma fazę na układanie puzzli i wycinanie z papieru, więc to wypełnia nasze wspólne wieczory. Oczywiście harmonogram dnia ulega zmianie, gdy jadę do pracy lub załatwiać jakieś sprawy (a jest ich trochę po przeprowadzce), ale i z tym sobie jakoś póki co radzę.
Jutro w przedszkolu pasowanie na przedszkolaka i wtedy wrzucę obszerniejszą relację jak nasze dziecko radzi sobie w nowym miejscu.







Jutro w przedszkolu pasowanie na przedszkolaka i wtedy wrzucę obszerniejszą relację jak nasze dziecko radzi sobie w nowym miejscu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)