piątek, 14 listopada 2008

Remont rozpoczęty

Remont rozpoczęty. Wszystkie graty wylądowały w dużym pokoju, który teraz wcale taki duży nie jest. Dzielnie lawiruję między sprzętami, choć czasem atakuje mnie krzesło, albo rower, albo jakaś inna rzecz. Mariusz znosi cierpliwie moje humory, które objawiają się płaczem i pytaniami: ”czy zdążymy z tym remontem?”. Po prostu czasem zapominam, że mój mąż to informatyk, a nie firma remontowo-budowlana odnawiająca pokój dziecięcy w jeden dzień. On remont traktuje rekreacyjnie, pracuje jak ma wenę twórczą, ale obiecał, że do porodu się wyrobi:) Tapetę z samochodzikami zastąpi żółta ściana z ozdobnym paskiem tapety z Kubusiem Puchatkiem (jeśli cekolowanie da zadowalajace rezultaty - to Mariusza debiut), albo żółta tapeta w misie (jeli cekol, mimo chęci, nie da się ujarzmić). Na podłodze zamiast wykładziny rodem z F1 będzie wykładzina z Kubusiem i Tygryskiem na niebieskim tle.

W SR zostało nam tylko jedno spotkanie – przećwiczenie oddychania. Później chcę się wybrać do szpitala na Zaspie, aby zobaczyć sobie trakt porodowy, bo właśnie tam planuję rodzić. We wtorek wizyta u lekarza. Moja tabelka z wynikami poziomu cukru we krwi już nie wygląda tak ładnie jak przy ostatniej wizycie. Wartości mi się podniosły, nie tyję i jestem ciągle głodna. Zobaczymy co na to powie specjalista.

Brak komentarzy: