piątek, 27 marca 2009
Alergia i inne sprawy
Olcia dziś po tygodniu stosowania maści od dermatologa, kosmetyków dla alergików i diety mamusi (wyeliminowane mleko i jego przetwory, cytrusy, ryby, jajka, czekolada, kakao i inne podejrzane rzeczy) pozbyła się uporczywych krostek na twarzy i karku. Ale aby nie było zbyt różowo, ma masaż na oczku trzy razy dziennie i maść, aby odblokować kanaliki łzowe. Masaż mamy robić trzy tygodnie, jak nie pomoże, to czeka nas zabieg. Naciskanie oczka z masażem ma dla mnie mało wspólnego. Jak okulista pokazywała mi i Mariuszowi gdzie i z jaką siłą naciskać, to oczy bolały nas jeszcze po wyjściu ze szpitala. Nic dziwnego, że córcia płacze jak naciskamy oczko. Efekty widać natychmiastowo, z oka wypływają duże ilości ropy, więc może unikniemy kłucia. Tyle problemów zdrowotnych. Prócz nich nasza niunia to sama radość. Wczoraj odkryła, że można wsadzić swoją rączkę do buzi zamiast smoczka. Strasznie się przy tym ślini, a czasem nawet śmieje sama do siebie. Natomiast dziś rano, po super nocce (żadnych stęków, wiercenia się, karmienie tylko 2 razy po czym natychmiastowe zaśnięcie) Ola położona na macie edukacyjnej zaczęła zagadywać misia i uderzać go rączką. Wcześniej to mama lub tata musieli wprawiać misia w ruch. Ciekawe czym nas jutro zaskoczy nasz mały odkrywca.
poniedziałek, 23 marca 2009
Chrzest
Autorką zdjęć jest ciocia Asia.

Oleńka jest już ochrzczona. Ksiądz wypędził z niej małego diabełka, więc od dziś powinna być grzeczniutka jak aniołek. Córcia dzielnie zniosła całą uroczystość, podczas polewania główki wodą nawet sobie głośno popierdziała, co nie uszło uwadze księdza, rodziców i chrzestnych. Po uroczystości w kościele pojechaliśmy do Tawerny wujka na obiadek. Wszystko było bardzo smaczne i szybko znikało ze stołu. Oleńka co chwilę miała miejscówkę na innych rączkach, co bardzo się jej podobało, a jak już przestało się podobać, to zabraliśmy się na spacer wzdłuż brzegu morza (jakby się ktoś czepiał – zatoki). Jednak nieprzyjemna mżawka zmusiła nas do powrotu do domu. A w domku zrobiliśmy sobie poprawiny i koło 22 wszyscy padliśmy jak nieżywi. Niestety Ola znów odreagowywała w nocy pełen wrażeń dzień, przez co mama dziś ma oczy na zapałki.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za przybycie, życzenia, pamiątki chrztu i prezenty.


Oleńka jest już ochrzczona. Ksiądz wypędził z niej małego diabełka, więc od dziś powinna być grzeczniutka jak aniołek. Córcia dzielnie zniosła całą uroczystość, podczas polewania główki wodą nawet sobie głośno popierdziała, co nie uszło uwadze księdza, rodziców i chrzestnych. Po uroczystości w kościele pojechaliśmy do Tawerny wujka na obiadek. Wszystko było bardzo smaczne i szybko znikało ze stołu. Oleńka co chwilę miała miejscówkę na innych rączkach, co bardzo się jej podobało, a jak już przestało się podobać, to zabraliśmy się na spacer wzdłuż brzegu morza (jakby się ktoś czepiał – zatoki). Jednak nieprzyjemna mżawka zmusiła nas do powrotu do domu. A w domku zrobiliśmy sobie poprawiny i koło 22 wszyscy padliśmy jak nieżywi. Niestety Ola znów odreagowywała w nocy pełen wrażeń dzień, przez co mama dziś ma oczy na zapałki.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za przybycie, życzenia, pamiątki chrztu i prezenty.
sobota, 21 marca 2009
Mata edukacyjna
wtorek, 17 marca 2009
Babcia
Babcia – „matka ojca lub matki” – Uniwersalny Słownik Języka Polskiego.
Nie napisano w definicji, że babcia to najcudowniejsza istota, która przytuli, wyściska, wycałuje, ulula, otrze łezkę, potańczy jak trzeba, poczyta bajeczki i zrobi milion innych rzeczy, byle tylko zadowolić swoją wnusię. Babcia Tereska była u nas dwa tygodnie. Gotowała, sprzątała, zajmowała się wnusią, córeczką i zięciem. Ja się odpasłam, podobno zniknęły mi sińce pod oczami (ja tam ich nie widziałam), wyspałam, załatwiłam dużo spraw „na mieście” i nawet byłam z mężem w kinie:) Dziękujemy ci babciu!
niedziela, 8 marca 2009
Dzień kobiet
Olcia dostała dziś swoje pierwsze kwiaty. W sumie pierwszy bukiet dostała w szpitalu, ale on był na spółkę z mamusią, więc się prawie nie liczy. Dziś jak na prawdziwą małą kobietkę przystało dostała bukiet od swojego tatusia i tulipanka od przyszłego ojca chrzestnego.
sobota, 7 marca 2009
Muzyczka
Oleńka jest bardzo muzykalnym dzieckiem. Uwielbia jak w pokoju coś gra. W dużym pokoju puszczamy kołysanki-utulanki na przemian z piosenkami dziecięcymi (dziękujemy cioci Marcie), a w pokoju Oleńki rozlegają się dźwięki karuzeli, którą pożyczył nam wujek Marek. Wcześniej Ola miała karuzelę od babci Jasi, ale był to sprzęt wymagający ciągłego nakręcania (czasem nawet kilkanaście razy). Babcia Tereska, która przyjechała do nas z odsieczą, prawie nabawiła się odcisków od nakręcania melodyjki. Poratował nas wujek Marek, pożyczając karuzelę na baterie.
Śpiewam sobie i tańczę:)
Śpiewam sobie i tańczę:)
poniedziałek, 2 marca 2009
Szczepienie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)