

Oleńka jest już ochrzczona. Ksiądz wypędził z niej małego diabełka, więc od dziś powinna być grzeczniutka jak aniołek. Córcia dzielnie zniosła całą uroczystość, podczas polewania główki wodą nawet sobie głośno popierdziała, co nie uszło uwadze księdza, rodziców i chrzestnych. Po uroczystości w kościele pojechaliśmy do Tawerny wujka na obiadek. Wszystko było bardzo smaczne i szybko znikało ze stołu. Oleńka co chwilę miała miejscówkę na innych rączkach, co bardzo się jej podobało, a jak już przestało się podobać, to zabraliśmy się na spacer wzdłuż brzegu morza (jakby się ktoś czepiał – zatoki). Jednak nieprzyjemna mżawka zmusiła nas do powrotu do domu. A w domku zrobiliśmy sobie poprawiny i koło 22 wszyscy padliśmy jak nieżywi. Niestety Ola znów odreagowywała w nocy pełen wrażeń dzień, przez co mama dziś ma oczy na zapałki.
Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za przybycie, życzenia, pamiątki chrztu i prezenty.
1 komentarz:
Wszystkiego najlepszego Oleńko - maleńka boża dziecinko!
Prześlij komentarz