poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Żłobek

Zapisaliśmy Olę na zajęcia do żłobka we wtorki i czwartki. Poniedziałek, środa i piątek należą do niani.

środa, 25 sierpnia 2010

Nowości

Udało się nam w końcu zapisać Olę na naukę pływania na basen koło naszego domu. Próbowaliśmy już pół roku temu, ale weszliśmy na stronę internetową pół godziny od momentu rozpoczęcia zapisów i już byliśmy n-ci na liście rezerwowej. Tym razem mąż mój dzielny wklikał się równiuteńko o 12 i się udało. O 12.02 już była długa lista rezerwowa. Jakieś szaleństwo z tym basenem. Zajęcia zaczynamy w połowie września. Tatuś z córką będą pływać, a mama będzie im kibicować.

Lisiczka mała idzie od września do żłobka koło mojej pracy. Pojechałam tam, obejrzałam, godzinę pogadałam z panią i zastanawiamy się nad oddaniem Oli dwa razy w tygodniu do tego przybytku dziecięcych zabaw. Niania wyraziła zgodę na pracę u nas 3 razy w tygodniu, a w razie chorób – na cały etat. I gdy już tak wszystko niby jest dograne, to mnie dopadły wątpliwości. Oddać dziecko do żłoba?

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Pierwsza kąpiel w morzu

Do tej pory wizyty nad morzem kończyły się zabawą w piachu, ewentualnie zamoczeniem stópki, nie daj Boże rączek. A tu proszę, jaka niespodzianka w niedzielę.



sobota, 14 sierpnia 2010

Zima w środku lata

Ola otworzyła sobie szufladę, założyła zimową czapkę i szalik, rękawiczki wzięła pod pachę, buty w ręce i z całym tym ekwipunkiem przyszła do mnie. Posłusznie ją ubrałam i pobiegłam po aparat. Okazało się, że moje dziecko umie pozować i uśmiecha się na zawołanie. Nic to, że upał 30 stopni. W czapce, rękawiczkach i szaliku chodziła przeszło godzinę.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Gaduła

Tata, mama, baba, dziadziu, tak, nie – opanowane do perfekcji.
Jasia lub siasia – babcia Jasia
Mimi – dziadzio Mirek
Uuuu- samolot
Bu – huśtawka
Pi – pryszczyk, ukąszenie komara, ale też myszka ( w zależności od kontekstu wypowiedzi)
Mo-mo – smoczek
Papa –paluszek (i ten u rączki, i taki do jedzenia)
Całe zdanie : „mama, duuu boo abe” – mamo, duży bocian połknął żabę. Oczywiście wszystko wypowiedziane bardzo przeciągle z żywą gestykulacją. Ola najchętniej opowiada o zwierzątkach opisując je dźwiękami:
Koko – kura, łaa – lew, łoł-łoł – pies, miau – kotek, juu – słoń, mee – koza itp.
Umie też naśladować jak tatuś chrapie, jak Ola puszcza bączki, jak dzidziuś płacze, jak krzyczy babcia i inne tego typu dziwne dźwięki:)
Dodatkowo śpiewa co chwilę, w sobie tylko znanym języku i tańczy słysząc cokolwiek przypominającego muzykę.