Ola otworzyła sobie szufladę, założyła zimową czapkę i szalik, rękawiczki wzięła pod pachę, buty w ręce i z całym tym ekwipunkiem przyszła do mnie. Posłusznie ją ubrałam i pobiegłam po aparat. Okazało się, że moje dziecko umie pozować i uśmiecha się na zawołanie. Nic to, że upał 30 stopni. W czapce, rękawiczkach i szaliku chodziła przeszło godzinę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz