No i stało się. W niedzielę przeprowadziliśmy się do naszego domu. Gdyby nie moja mama i pomoc innych życzliwych osób nie udałoby się nam to chyba nigdy. Ja w ciąży i nie mogę dźwigać, a Mariusz o kulach. Od jakiegoś czasu bolało go kolano, na które miał operację jeszcze w liceum. W piątek był u ortopedy, umawiali się luźno na zabieg, ale los chciał inaczej. Po wizycie u ortopedy coś w kolanie pyknęło, noga się zblokowała i operacja w trybie pilnym odbywa się właśnie teraz. Ja siedzę w pracy i nie mogę się na niczym skupić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz