środa, 24 grudnia 2008

Wigilia

Nasza pociecha waży 2,5 kg i rozwija się prawidłowo. Lekarz pozwolił nam pojechać do rodziców na święta, tak więc wyruszyliśmy w 400-kilometrową podróż. Mój przewidujący mąż postanowił wyruszyć o 5 rano, tak na „w razie czego” (czyt. korki, wypadki, moje złe samopoczucie). Zgarnęliśmy po drodze Madzię i Jacka i ruszyliśmy na Podlasie. Jechało się bardzo dobrze, do momentu aż za Elblągiem pedał sprzęgła został sobie w podłodze, urwała się linka. Wraz z pędzącą do nas z Ostródy lawetą mnie dopadły skurcze. Po trzech godzinach po awarii i skurczach nie było śladu. Szczęśliwie dotarliśmy do rodziców, gdzie czekały nas dwie Wieczerze Wigilijne i dwóch Mikołajów. Nawet ciasta sobie troszkę pojadłam, bo poziom cukru miałam dobry. To się nazywa magia świąt:)

niedziela, 21 grudnia 2008

Dziewiąty miesiąc rozpoczęty


Do porodu (planowany termin 21 stycznia) został równy miesiąc. We wtorek mamy wizytę u lekarza, zobaczymy jak tam nasz skarb rośnie. Ja czuję się już niezbyt fajnie. Ciężko mi chodzić, ciężko siedzieć, niewygodnie leżeć, ale ponoć (opinia Mariusza) mniej marudzę. Chyba nie mam już na to siły:)

Dziś mąż zaczął renowację naszego kibelka. Łazienka pewnie zostanie na wiosnę.

czwartek, 18 grudnia 2008

Szafa

Szafa do pokoju Oleńki przyjechała od stolarza w częściach, bo inaczej nie przeszłaby przez drzwi. Za jej składanie wzięła się ekipa Mariusz & Lisek. Jak widać chłopaki po Polibudzie nie tylko pomalować, ale też skręcić meble bez instrukcji potrafią:)
Od razu wytłumaczę się, dlaczego meble klasyczne, a nie typowo dziecięce. Ano dlatego, że mamy już takie łóżko, szafeczkę i komodę z nadstawką, więc szafę dokupiliśmy z myślą o przyszłym umeblowaniu jednego pokoju w nowym domu. Ola jak podrośnie to pewnie i tak, mam nadzieję, dostanie nowy pokoik z nowymi meblami, które sama sobie wybierze (oczywiście kierując się delikatnymi sugestiami rodziców).
Tak więc szafa już zmontowana i się wietrzy, a jej przepastne wnętrze czeka na zapełnienie malusieńkimi ubrankami i innymi dziecięcymi drobiazgami.

Montaż drzwi i szuflad (Lisek czeka w gotowości, aby rzucić się do pomocy)


















Dziś Mariusz ma kupić żyrandol, ja skombinuję jakieś poduchy na sofę i pokoik będzie już czekał na nową lokatorkę.

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Prawdziwy facet

Dzwonię do mojego męża:
Ja: Gdybyś nie zauważył jak przyjdziesz do domu, to ścięłam włosy
On: Ślicznie wyglądasz – w razie gdybym zapomniał ci powiedzieć:)

sobota, 13 grudnia 2008

Kubuś i Ala

Wczoraj moja koleżanka, Ewelina, urodziła Kubusia, a tydzień temu w Kanadzie przyszła na świat Alicja - córeczka kuzynki. Rodzicom gratulujemy, a maluchom życzymy dużo zdrówka:)

czwartek, 11 grudnia 2008

Zakupy

Wczoraj, jak to zwykle u nas bywa, w tempie ekspresowym poczyniliśmy zakupy dla naszego brzdąca. W niecałe 1,5 godziny zakupiliśmy łóżeczko drewniane, nosidełko do samochodu, wanienkę i masę innych drobiazgów. Kupowaliśmy praktycznie wszystko prócz ubranek, których mamy sporo. Dziś czas mija mi na praniu, prasowaniu i układaniu. Dobrze, że dojedzie jeszcze szafa do pokoju Oleńki, bo w komodzie robi się ciasno.

wtorek, 9 grudnia 2008

Co powiedzą Panowie

Autor zdjęcia: Ania
Bohaterzy: Mariusz & Wojtek
Autorzy tekstów: bliżej mi nieznani współpracownicy chłopaków

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Maja

4 grudnia o 23.33 urodziła się Maja, córeczka Marty i Olgierda. Chodziliśmy razem do szkoły rodzenia, termin narodzin był wyznaczony równo 2 tygodnie przed naszym, czyli za miesiąc. Trzeba się pospieszyć z tym sprzątaniem, zrobić zakupy pieluszkowo-kosmetyczno-higieniczne i spakować torbę do szpitala, bo jak widać nigdy nic nie wiadomo. Całe szczęście mama i córcia czują się dobrze i być może dziś wyjdą ze szpitala. Serdeczne gratulacje młodzi rodzice!

Sprzątanie

Sprzątanie trwa w najlepsze. Sister umyła w sobotę okna u Oli w pokoiku i zawiesiła firanki. Napracowała się dziewczyna, bo okna, mimo zabezpieczeń, były pomazane dwustronnie - przez panów od elewacji i Mariusza w trakcie remontu. Ja sprzątnęłam kuchnię i przedpokój, Mariusz podłączył komputer z dodatkowymi gadżetami w dużym pokoju, więc mam teraz drogę wolną do porządkowania tej przestrzeni. Mąż smiał się, że teraz mieszkamy jak w kawalerce - sypialnia, salon, jadalnia i biuro w jednym pokoju:) Może ktos przygarnie nasze rowery?, bo zabrakło dla nich miejsca. Porządki idą wolno, gdyż praca jest na raty, 15 minut sprzątania, godzina odpoczynku. Układając znajduję różne dziwne rzeczy, które nagromadziły się w ciągu 5 lat mieszkania tutaj. Muszę przyznać, że straszne z nas chomiki:)

Wczoraj pierwszy raz dostałam kopniaka, od którego łza mi się w oku zakręciła. Ma power ta nasza córcia.

A mój mąż od dwóch dni na diecie mż (mniej żreć). Jestem ciekawa ile wytrzyma.

wtorek, 2 grudnia 2008

Po badaniu

Dziś na badaniu okazało się, że przytyłam 1 kg w ciągu dwóch tygodni. Niby dieta, a tu proszę – nabieram ciała. Przestałam się dziwić skąd ten kilogram, jak się dowiedzieliśmy, że córcia już nie jest taka drobniutka. Przytyła 0,5 kg i waży teraz prawie 2 kg. Duża i ruchliwa z niej dziewczynka:)

Ta ostatnia niedziela...


..... z białymi ścianami. Zostało osadzić drzwi, kontakty, przełączniki, powiesić żyrandol i firanki, posprzątać i umeblować. Do mnie należy sprzątnięcie reszty mieszkania, co nie będzie łatwe z brzucholem rozmiar 104 cm w pasie, ale powolutku mam nadzieję dać radę:) Plan na dzisiaj - kuchnia.

W ankiecie na kolor Kubusia Puchatka wygrał kolor „ciepły żółty” przed „żółtym wpadającym w pomarańcz”. Różnica jednego głosu skłania mnie ku temu, aby przyznać, że mój mąż nie odbiega swoim postrzeganiem kolorów od innych ludzi. Na zdjęciu Kubuś faktycznie wyszedł prawie tak pomarańczowy jak tygrysek:)