
Jesteśmy po sondowaniu kanalika łzowego w prywatnej klinice. Zabieg robiła pani doktor z Akademii Medycznej, u której w poniedziałek byliśmy z wizytą. Tylko popatrzyła na Olę i od razu wysłała nas do laboratorium na zrobienie posiewu z worka spojówkowego, bo podejrzewa gronkowca. A jakże, gronkowiec złocisty i to w dodatku jakiś cholernie odporny na antybiotyki. Dlatego te wiadra ropy codziennie Oli wypływały pomimo zakrapiania leków. Na wizycie pani trochę mnie przestraszyła, bo powiedziała, że bardzo często poprawia po szpitalach publicznych, ale udaje się przetkać kanalik tylko w około 70%. Tak więc na zabieg jechałam z duszą na ramieniu. Jednak wszystko się udało, Olcia płakała tylko na sali operacyjnej, później ze smoczkiem w buzi i w bezpiecznych ramionach mamusi już było ok. Teraz przez tydzień dwa antybiotyki 4 razy dziennie, dwa tygodnie czekamy i na kontrolę. Po dzisiejszej nocy Ola normalnie otworzyła oczko, nie miała ropy, nie drapała się po oku. Francja elegancja, tylko czemu dwa tygodnie wcześniej nie domyślili się gronkowca? Że się nie wkłuli jakoś żalu nie mam wielkiego, bo faktycznie był duży zrost i było ciężko, ale ten gronkowiec, brrr. Wcześniej go można było leczyć. Tak samo jak ze skórą, wszystkim lekarzom do głowy nie przyszedł gronkowiec, tylko prywatnie pani alergolog się domyśliła. My mamy pieniądze na leczenie Oli prywatnie, a co mają powiedzieć rodzice, którym ich brak? Nie mam już siły do polskiej służby zdrowia.
3 komentarze:
Gdzie wy się nabawiłyście tego gronkowca???
Dobrze, że chociaż wiadomo co i jak, oby Ola szybko doszła do siebie!
"Szacuje się, że 10 do 50% populacji ludzkiej stale lub okresowo jest nosicielami tych bakterii bez wystąpienia objawów chorobowych".Pech chciał, że u Olci występują objawy chorobowe. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej.
Brak słów, brak słów... Pożal się Boże lekarze...
Od kiedy mam Tomeczka też mam do nich coraz mniej zaufania...
Pozdrowienia dla Oli - dzielna dziewuszka :)
Prześlij komentarz