czwartek, 28 października 2010
Trzydziecha
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam! Mój mąż kończy dziś 30 lat. Szykuje się imprezka na 14 osób dorosłych plus 7 dzieci. Mieszkanie mamy 50 mkw, trzeba się będzie ostro przytulać:)
środa, 27 października 2010
Wstępny projekt ogrodu
Listek z polbruku na podjeździe pod domem to powtórzenie motywu z balustrad na balkonach. Przy warzywniaku ma jeszcze znaleźć miejsce domek na narzędzia. Kojec dla psów przenosimy bliżej bramy, a na łące kwiatowej chcemy kilka drzewek owocowych. Poza tym projekt bardzo mi się podoba. Dzięki Żaneto!:)

wtorek, 12 października 2010
Budowa
Mamy wykafelkowaną kotłownię, zamontowane grzejniki i piec. Piec został odpalony i wygrzewa nam domek. Mąż musi teraz zadbać o opał na zimę.
Pod koniec października wraca nasza ekipa wykończeniowa (mieli przerwę na dokończenie innej robótki) i zostają już u nas na całą zimę. Teraz czeka nas wybór kuchni. Ja chcę białą i ciemne kamienne blaty, Mariusz podchodzi do tego pomysłu sceptycznie, ale dał mi wolną rękę.
Pod koniec października wraca nasza ekipa wykończeniowa (mieli przerwę na dokończenie innej robótki) i zostają już u nas na całą zimę. Teraz czeka nas wybór kuchni. Ja chcę białą i ciemne kamienne blaty, Mariusz podchodzi do tego pomysłu sceptycznie, ale dał mi wolną rękę.
poniedziałek, 11 października 2010
Mamincórcia
Pierwsza wizyta na basenie – rewelacja. Tak jak pierwsza wizyta w żłobku. Potem było coraz gorzej – tak jak w żłobku. Ze żłobka zrezygnowałam. Ciocia Danusia znów jest na cały etat i dziewczyny widać, że dobrze się ze sobą czują. Z basenu nie zrezygnowaliśmy mimo protestów i tęsknoty za mamą. Niewtajemniczonym napiszę, że dziecko nasze jest strasznie nieszczęśliwe jak mamusia znika z pola widzenia, a jak się w tym polu znajdzie to jest ściskana, ujeżdżana, terroryzowana itp. Dziecko najchętniej by na mnie non stop wisiało. Ostatnia sobota w szatni basenowej to była próba sił. Ola płakała, że chce do domu, nie chciała się rozebrać, wieszała się na mnie. Mariusz stwierdził, że to nie ma sensu i że na basen będę chodziła ja. No i poszli z wielkim płaczem do wody. Pierwsze pluski, zabawy z piłeczką i brawa od pana instruktora przełamały lody. Tym razem moje skarby uczestniczyły aktywnie w całych zajęciach. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.
niedziela, 10 października 2010
Jesień
piątek, 1 października 2010
Upodobania
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)