poniedziałek, 11 października 2010

Mamincórcia

Poważne rozmowy ojca z córką

Pierwsza wizyta na basenie – rewelacja. Tak jak pierwsza wizyta w żłobku. Potem było coraz gorzej – tak jak w żłobku. Ze żłobka zrezygnowałam. Ciocia Danusia znów jest na cały etat i dziewczyny widać, że dobrze się ze sobą czują. Z basenu nie zrezygnowaliśmy mimo protestów i tęsknoty za mamą. Niewtajemniczonym napiszę, że dziecko nasze jest strasznie nieszczęśliwe jak mamusia znika z pola widzenia, a jak się w tym polu znajdzie to jest ściskana, ujeżdżana, terroryzowana itp. Dziecko najchętniej by na mnie non stop wisiało. Ostatnia sobota w szatni basenowej to była próba sił. Ola płakała, że chce do domu, nie chciała się rozebrać, wieszała się na mnie. Mariusz stwierdził, że to nie ma sensu i że na basen będę chodziła ja. No i poszli z wielkim płaczem do wody. Pierwsze pluski, zabawy z piłeczką i brawa od pana instruktora przełamały lody. Tym razem moje skarby uczestniczyły aktywnie w całych zajęciach. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.

Brak komentarzy: