wtorek, 27 listopada 2012

Rosną nam dzieci

Wojuś ma już dwa i pół zęba, tzn. dwa wyszły, a jeden się przebija. Wspina się wszędzie, drepta trzymając się mebli. Musi spróbować wszystkiego co jedzą dorośli, mówi mama, gdy chce do mamy, Au-au , gdy słyszy psa i Am-am, gdy jest głodny. Jest bardzo pogodny, umie się sam bawić, ale w pobliżu musi być dorosły. Jedyny problem to spanie. Poszedł w ślady siostry i nie lubi spać zbyt długo ani w dzień, ani w nocy. Ola z tego wyrosła w okolicy trzecich urodzin, więc pozostaje nam czekać, aż Wojtkowi też się unormuje.
Olcia dzielnie chodzi do przedszkola. Ma już swoje pierwsze prawdziwe koleżanki, które ją odwiedzają w domu, do których chodzi na urodziny itp. Uwielbia malować, rysować, kleić, wycinać, lepić, chodzi nawet na kółko plastyczne. Zadziwia nas swoimi mądrymi powiedzonkami, albo dłuższymi wywodami na temat jakiejś poważnej kwestii. Jest tak samo mądra co niesforna, ale to chyba taki wiek.
Ola i Wojtuś razem to duet prawie zawsze walczący o jedzenie, o zabawki, o względy mamy, o wszystko. Jednak jedno jest wpatrzone w drugie jak w obrazek i nie mogą bez siebie żyć. A ja codziennie na nich patrzę i nie potrafię się nadziwić.

sobota, 1 września 2012

Synuś

Wojtek pełza z prędkością światła, zwłaszcza gdy obierze za swój cel kota. Nie lubi leżeć na plecach, co przy zmianie pieluchy przysparza wielu problemów. Uwielbia mleko mamy, innymi pokarmami nie gardzi, ale je ich niewielkie ilości. Zębów na razie brak.


 

wtorek, 31 lipca 2012

lipiec u dziadków

Cały lipiec spędziłam z dzieciakami u dziadków, bo przedszkole miało przerwę, a perspektywa siedzenia w domu z dwójką dzieci bez męża mnie trochę przerażała. Nie musiałam gotować, sprzątać, prać, oddawaliśmy się słodkiemu lenistwu.

sobota, 30 czerwca 2012

Euro 2012

Euro 2012, Hiszpania-Włochy. Pierwsze wieczorne wyjście bez dzieci. Warto było.

niedziela, 6 maja 2012

Chrzest

Chrzciny zaplanowane na marzec odbyły się dopiero w maju ze względu na choroby Wojtka i nasze pobyty w szpitalu.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Szpital

Cały marzec spędziłam z Wojtkiem w szpitalu. Zaczęło się od kataru i lekkiego kaszlu. Później doszły bezdechy z sinieniem uszu, ust, całej twarzyczki. Pojechaliśmy do szpitala, gdzie stwierdzono wirusa RSV, który może u takich maluchów powodować bezdechy. Poinhalowano nas i po dwóch dniach wróciliśmy do domu. Po dwóch kolejnych dniach znów trafiliśmy na oddział, bo Wojtuś tak się zanosił kaszlem i tracił oddech, że bałam się, że mogę go nie odratować. Gdy na izbie przyjęć zastanawiano się, czy nas znów przyjąć, Wojtuś zaczął się dusić. Trzeba mu było podać tlen, odessać wydzielinę z nosa i gardła i już nikt się nie zastanawiał czy nas przyjąć, czy nie. Przez ponad dwa tygodnie na antybiotyku na krztusiec, sterydzie i inhalacjach objawy trochę ustąpiły, ale wypisano nas nadal z kaszlem i bezdechami, choć rzadkimi. Po tygodniu w domu znów przyjęto nas do szpitala. Tym razem badania wykazały pneumocystozę. Kolejny antybiotyk i inhalacje, ale tym razem wyszliśmy do domu zupełnie zdrowi.

czwartek, 16 lutego 2012

Starsza siostra

Wojtek od dawien dawna roboczo nazywał się Kostek, po dziadku Mariusza. Mi się imię nie podobało, ale przywykłam do myśli o synu Konstantym. Ja chciałam go nazwać Bartuś. Ola zapytana jak się będzie nazywał brat, odpowiadała że Wojtek. No i tak problem imienia mieliśmy z głowy.
Olcia pomaga przy Wojtku, woła mnie zawsze gdy on zapłacze, wciska mu smoka, głaszcze, całuje. Jednak odkąd jesteśmy w domu w powiększonym składzie, zaczęła spać z nami i czasem dostaje głupawki, po to by zwrócić na siebie uwagę.



poniedziałek, 23 stycznia 2012

Wojciech


23 stycznia 2012 roku w szpitalu w Wejherowie przyszedł na świat Wojtek. Miał 61 cm długości i ważył 4030g. Dostał 5 punktów w skali Apgar, bo poród wymęczył nas oboje i Wojtuś miał problemy z oddychaniem. Spędził dobę w inkubatorze na dotlenianiu, później trafił do mnie i po 4 dniach byliśmy już w domu.

niedziela, 15 stycznia 2012

Trzy latka Oli

Trzy lata minęły jak jeden dzień.