piątek, 26 września 2008

Zachcianek ciąg dalszy

Czy komuś mąż przyniósł o 2.30 w nocy Pepsi ze stacji benzynowej? Nie? A mi przyniósł:)

poniedziałek, 22 września 2008

Zachcianki

Wczoraj o godzinie 18 wzięłam się za zagniatanie ciasta na faworki lub chrusty, jak kto woli. Chodziły za mną już kilka dni. Sama bym wytrzymała, no ale córce odmawiać przyjemności nie będę. Oli smakowało chyba, bo wywijała później aż miło. Głodomor z niej mały, co 2 godziny się czegoś domaga, a mi przytyło się już 10 kg od początku ciąży.

piątek, 19 września 2008

23 tydzień

Jesteśmy w 23 tygodniu ciąży. Piszę „jesteśmy”, bo mój mąż przybiera na wadze razem ze mną, kupuje ubrania ciążowe (oczywiście mi, nie sobie), chodzi do ginekologa, no i dzielnie znosi ten odmienny stan. W środę byliśmy na badaniu. Córka się niestety na nas „wypięła”, ułożyła się pleckami do góry i nie za bardzo chciała współpracować z panią doktor. Nie pomogły miłe słowa, a nawet szturchańce. Wszystkie narządy rozwijają się prawidłowo, serduszko bije jak dzwon, a twarzyczkę mam nadzieję obejrzymy następnym razem. Ola waży prawie pół kilo i nie jest już taka zwrotna jak kiedyś, bo powoli dobija do 30 cm. Mi zostały wypisane tabletki, aby poziom hormonów tarczycy wzrósł, co najprawdopodobniej zaskutkuje tym, że nie będę już przesypiać pół dnia.
Co do remontu, to na razie stoi w miejscu. Ale ponieważ jestem super żoną i pozwoliłam mężowi jechać do Chorzowa na mecz Polska-Czechy, to mam nadzieję, że on w rewanżu spręży się i odnowi pokoik w oka mgnieniu. Jasp zadeklarował pomoc, więc jestem dobrej myśli:)
Wczoraj odwiedziłam swoich współpracowników, usłyszałam dużo ciepłych słów, za co wszystkim bardzo dziękuję.

poniedziałek, 15 września 2008

Dom, część 1

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie... stał nasz dom.

Mamy już pozwolenie na sieć i przyłącze wody, teraz czekamy na pozwolenie na budowę domu. Na razie nasz plan przewiduje przeprowadzkę przed końcem 2010 roku. Czy się uda? Na blogu będziemy zdawać relacje z postępu prac. Póki co zabieramy się (a właściwie mój dzielny mąż - budowlaniec) za pokój dla Oleńki. Mariusz został wyeksmitowany do drugiego pokoju, który teraz spełnia rolę salonu, sypialni, jadalni i biura.

wtorek, 9 września 2008

Aleksandra, to brzmi dumnie

Wczoraj zmieniliśmy szatę graficzną naszego bloga. Właściwie Mariusz zmieniał, ja tylko byłam siłą doradczo-akceptującą. Niestety zniknęły nam wyniki ankiety na imię córci, ale uznałam, że skoro od kilku dni mówię do niej Oleńka, to tak chyba już zostanie. W ankiecie wczoraj Ola miała 41 głosów, a Gabrysia 27. Dziękujemy wszystkim za głosy.

poniedziałek, 8 września 2008

Papierowa rocznica


Poznaliśmy się w podstawówce. W liceum trafilismy do tej samej klasy. Pod koniec szkoły zaczęliśmy ze sobą "chodzić". Oboje wyjechaliśmy na studia do Gdańska. Na czwartym roku zamieszkaliśmy razem. Wtedy zaczęłam marudzić o ślubie. Marudziłam długo, a jak odpuściłam, to na wspaniałej chorwackiej wyspie poprosił mnie o rękę. 8.09.2007, w rok po zaręczynach (chyba specjalnie, aby nie musiał pamiętać zbyt wielu dat) wzięliśmy ślub. Dziś mija rok od kiedy powiedzieliśmy sobie TAK:)

piątek, 5 września 2008

Ubraniowo...

Wczoraj kurier w osobie Kasi przyniósł mi przesyłkę z ubrankami od Joli. Wszystkie bluzki pasują (jeszcze) i mam nadzieję je troszkę ponosić. Wieczorkiem wpadła do nas moja osobista stylistka Asia i doniosła kolejną porcję bluzek:) Obiecała też kurteczkę, sweterek jakiś rewelacyjnie pasujący do bluzki od Joli, butki. Dziękuję kochane koleżanki:)

czwartek, 4 września 2008

Choróbsko

Dziś rano wstałam z bólem gardła, głowy i zapchanym nosem. Zwykły katar w ciąży wydaje się jakiś bardziej dokuczliwy. Mąż dostał od znajomego przepis na magiczną miksturę z czosnku, cytryny, miodu i wody. Zobaczymy czy postawi mnie to na nogi. Póki co jem kanapki z czosnkiem, piję herbatkę z cytryną i miodem i wygrzewam się w łóżku.

środa, 3 września 2008

Półmetek



Dziś zaczął się 21 tydzień ciąży, półmetek za nami. Córcia daje już o sobie znać delikatnymi kopnięciami. Pewnie pływa w brzuchu jak w basenie, a jak przepłynie jedną długość, to robi nawrót i wtedy ja odczuwam to jako kuksaniec raz z lewej, raz z prawej strony. Inne objawy ciążowe: z dnia na dzień wyrastam ze swoich ubrań (na szczęście wspomogły mnie koleżanki - dzięki Asiu i Paulinko), jestem ciągle głodna, lody mogę jeść codziennie, dostaję sapawki po wejściu po schodach .... trochę tego jest:) Dochodzą jeszcze mniej przyjemne objawy, ale oszczędzę szczegółów. Podobno miewam też humory, ale ja tego nie zauważyłam. Myślę, że to Mariusz coś wymyśla, aby nie różnić się od kolegów, którzy jak koszmar wspominają ciąże swoich żon:)