Jesteśmy w 23 tygodniu ciąży. Piszę „jesteśmy”, bo mój mąż przybiera na wadze razem ze mną, kupuje ubrania ciążowe (oczywiście mi, nie sobie), chodzi do ginekologa, no i dzielnie znosi ten odmienny stan. W środę byliśmy na badaniu. Córka się niestety na nas „wypięła”, ułożyła się pleckami do góry i nie za bardzo chciała współpracować z panią doktor. Nie pomogły miłe słowa, a nawet szturchańce. Wszystkie narządy rozwijają się prawidłowo, serduszko bije jak dzwon, a twarzyczkę mam nadzieję obejrzymy następnym razem. Ola waży prawie pół kilo i nie jest już taka zwrotna jak kiedyś, bo powoli dobija do 30 cm. Mi zostały wypisane tabletki, aby poziom hormonów tarczycy wzrósł, co najprawdopodobniej zaskutkuje tym, że nie będę już przesypiać pół dnia.
Co do remontu, to na razie stoi w miejscu. Ale ponieważ jestem super żoną i pozwoliłam mężowi jechać do Chorzowa na mecz Polska-Czechy, to mam nadzieję, że on w rewanżu spręży się i odnowi pokoik w oka mgnieniu. Jasp zadeklarował pomoc, więc jestem dobrej myśli:)
Wczoraj odwiedziłam swoich współpracowników, usłyszałam dużo ciepłych słów, za co wszystkim bardzo dziękuję.
6 komentarzy:
Ania, bede mogl po remoncie zabrac wykladzine z samochodzikami do roboty? se pojezdzimy... (;
Jasp
Gratuluje zdrowej córci:) i życze szybkiego plum:)
Gosia Zalewska(Płońska)
Wojtuś, dam ci wykładzinę i jeszcze dorzucę tapetę gratis:)
To kiedy zaczynamy? (;
Jasp
no spieszcie się, bo u mnie się już ubranka dla Oleńki piętrzą :)
Zaczynamy jak nam skończą ocieplać balkon. Wtedy wyniesiemy tam część rzeczy na czas remontu.
Prześlij komentarz