Wczoraj o godzinie 18 wzięłam się za zagniatanie ciasta na faworki lub chrusty, jak kto woli. Chodziły za mną już kilka dni. Sama bym wytrzymała, no ale córce odmawiać przyjemności nie będę. Oli smakowało chyba, bo wywijała później aż miło. Głodomor z niej mały, co 2 godziny się czegoś domaga, a mi przytyło się już 10 kg od początku ciąży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz