piątek, 26 września 2008

Zachcianek ciąg dalszy

Czy komuś mąż przyniósł o 2.30 w nocy Pepsi ze stacji benzynowej? Nie? A mi przyniósł:)

10 komentarzy:

Wojtek pisze...

Na te jego zalatwianie zarcia/picia w nocy to trzeba uwazac, tez zamowilem gyrosa o 1.00, a skonczylem jak smok wawelski (;

jasp

Anonimowy pisze...

Wojtuś, bo zamawiać to trzeba umieć:)

Anonimowy pisze...

A chociaż wziął dla siebie jakiegoś browara? Bo jak nie to łoś niego ;-)

Anonimowy pisze...

Nie musiał, był po imprezie:)

Anonimowy pisze...

łe, skoro nie był specjalnie obudzony to się nie liczy :) mój mąż mi kiedyś leciał w nocy po ptasie mleczko w niebieskim pudełku. Tacy mężowie to czasem bardzo kochane stworzonka :)

Anonimowy pisze...

Mój smażył już w nocy jajka sadzone. Chciałam jeszcze pieczone ziemniaczki i sosik, ale łaskawie zrezygnowałam:)Robienie kanapek w nocy też mu sprawnie idzie.

Anonimowy pisze...

zofik, zaraz dam sie nie liczy, nie jest tak latwo sie wdrapac na drugie pietro po imprezie w dodatku z 2-litrowa pepsi

kassandra pisze...

Windy nie macie?

Chyba tylko w czasie ciąży i narzeczeństa mężowie są tak prze, przekochani!

Anonimowy pisze...

Ano nie mamy windy, a mój Mariuszek od 10 lat jest przekochany:) Mam nadzieję, że się nie zmieni.

kassandra pisze...

E, to pozazdrościć (nie windy tylko kochanego męża)! Mój też kochany, ale... leniwy ;)