łe, skoro nie był specjalnie obudzony to się nie liczy :) mój mąż mi kiedyś leciał w nocy po ptasie mleczko w niebieskim pudełku. Tacy mężowie to czasem bardzo kochane stworzonka :)
Mój smażył już w nocy jajka sadzone. Chciałam jeszcze pieczone ziemniaczki i sosik, ale łaskawie zrezygnowałam:)Robienie kanapek w nocy też mu sprawnie idzie.
10 komentarzy:
Na te jego zalatwianie zarcia/picia w nocy to trzeba uwazac, tez zamowilem gyrosa o 1.00, a skonczylem jak smok wawelski (;
jasp
Wojtuś, bo zamawiać to trzeba umieć:)
A chociaż wziął dla siebie jakiegoś browara? Bo jak nie to łoś niego ;-)
Nie musiał, był po imprezie:)
łe, skoro nie był specjalnie obudzony to się nie liczy :) mój mąż mi kiedyś leciał w nocy po ptasie mleczko w niebieskim pudełku. Tacy mężowie to czasem bardzo kochane stworzonka :)
Mój smażył już w nocy jajka sadzone. Chciałam jeszcze pieczone ziemniaczki i sosik, ale łaskawie zrezygnowałam:)Robienie kanapek w nocy też mu sprawnie idzie.
zofik, zaraz dam sie nie liczy, nie jest tak latwo sie wdrapac na drugie pietro po imprezie w dodatku z 2-litrowa pepsi
Windy nie macie?
Chyba tylko w czasie ciąży i narzeczeństa mężowie są tak prze, przekochani!
Ano nie mamy windy, a mój Mariuszek od 10 lat jest przekochany:) Mam nadzieję, że się nie zmieni.
E, to pozazdrościć (nie windy tylko kochanego męża)! Mój też kochany, ale... leniwy ;)
Prześlij komentarz