środa, 22 kwietnia 2009

Zatkane kanaliki ciąg dalszy

Byliśmy dziś u lekarzy z zatkanymi kanalikami. Ola z zatkanymi kanalikami łzowymi, a ja mlecznymi. Ola nie płakała, uśmiechała się nawet, gdy pani doktor sprawdzała stan oka. Oczko wygląda ok, więc może obędzie się bez zabiegu, ale mamy nadal masować. Kontrola za 1,5 miesiąca jeśli będzie się coś działo, jeśli w tym czasie ropa i stojąca łezka ustąpią, to się cieszyć i nie przychodzić. Mnie natomiast kłuły w brodawkę 3 położne, krwi się polało sporo, ból niesamowity, a na efekty trzeba poczekać. Dziś wygląda to nieciekawie. Dziwi mnie polityka naszego pięknego kraju. Namawia się do naturalnego karmienia, wychwala się wyższość tego sposobu odżywiania niemowląt nad karmieniem sztucznym, a poradnia laktacyjna płatna (ale i tak zamknięta z braku personelu), lekarz ogólny rozkłada ręce, pediatra wypisała receptę na mleko dla Olci, gdyby ból uniemożliwił mi karmienie, chirurg kobiety karmiącej nie natnie – masakra. Dobrze, że kochane położne w szpitalu na Zaspie znalazły czas i chęć, aby mi pomóc.

2 komentarze:

kassandra pisze...

Aniu, a kontaktowałaś się z jakąkimś międzymarodowym doradcą laktacyjnym??? Mi pomogli przy kłopotach!

http://www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=category&sectionid=10&id=39&Itemid=82

Ania pisze...

Nie kontaktowałam się, bo mi mechanicznie trzeba było je przetkać. A prócz tego jem suplement diety Omega-3 i robię okłady z ciepłej oliwy z oliwek. Dziś śladu już nie ma i, co najważniejsze, zniknął ból.