czwartek, 3 lutego 2011

Palenque i dżungla

Z Palenque wybraliśmy się na dwa dni do dżungli. Najpierw podróż łodzią do Yaxchilan - ważnego ośrodka kulturalnego Majów. Panuje tu niesamowita atmosfera. Środek dżungli, małpy śmigające po drzewach, mrówki, pająki, dziwne zwierzęta niespotykane w Europie. Spotkaliśmy coś co wyglądało jak wypasiona wiewiórka, która miała ryjek i tyłek świnki, ale bez ogonka. Do tego zajadała coś wydając odgłosy głośniejsze niż świnka. Wrażenia niesamowite!
Bonampak - kolejne ruiny wśród okazałej roślinności. Tutaj też znajdują się oryginalne malowidła ścienne wykonane przez Majów.
Noc spędziliśmy w małych domkach w indiańskiej wiosce, która nas trochę rozczarowała. Spodziewaliśmy się dzikiej głuszy, a tu zastaliśmy domki z ogromnymi talerzami do odbioru telewizji satelitarnej, sklep oraz punkt medyczny. Domki i sanitariaty były bardzo brudne, u nas były karaluchy, u Madzi i Jacka wielki pająk. Jedzenie takie sobie, ale za to towarzystwo przednie. Trafiła nam się rodzina meksykańska z dwoma synkami w wieku 5 i 2 lata. Starszy chłopak był naszą maskotką, my go uczyliśmy polskiego, ona nas hiszpańskiego.
Po śniadaniu poszliśmy do dżungli z naszym przewodnikiem. Wytłumaczono nam, ze musimy mieć długie spodnie, długie rękawy w bluzkach, specjalne buty, krem przeciw komarom, etc. W czym wystąpiła nasza indiańska przewodniczka? Spódnica, bluzka na krotki rękaw i plastikowe klapeczki:) Sama wycieczka była trochę nudnawa. Ot, taki większy las, żadnych egzotycznych zwierząt, atrakcji... do czasu. Musieliśmy przeprawić sie przez rzekę. Po raz pierwszy po kłodzie trzymając sie liany, po raz drugi z podwiniętymi nogawkami, brodząc w wodzie. Wracaliśmy tą samą drogą, po kłodzie. Dobrze, ze przeszłam tuż przed moim mężem. Grupa za nim nie miała się już czego trzymać. Mariusz zerwał lianę, wpadając do wody i tym samym niszcząc atrakcję turystyczną. Nastraszył nas trochę. Gdy sie wynurzył i łapał kłodę, miał przerażenie w oczach. Nowozelandczyk za nim przepłynął rzekę trzymając się kłody. Jego dziewczyna przeszła kłodę na pupie podciągając sie rękoma. Jacek z Meksykaniniem i jego dziećmi przeszedł okrężną drogą po wodzie.
Tak wiec nie tylko ja dostarczam wrażeń, mój mąż też potrafi!





Brak komentarzy: