Babcia Jasia i babcia Tereska z dziadkiem Alkiem odwiedzili nas w sobotę. Przywieźli górę prezentów, a na drugą górę dali Oli pieniążki do becika. Wzbogaciliśmy się o dodatkowe kocyki, ręczniki, zabawkę do łóżeczka, śliniaki, koszyczki na drobiazgi, wieszaczki na ubranka i inne bardzo przydatne rzeczy. W sobotę na obiadku była też ciocia Madzia z Jackiem. Taka ilość gości wywołała lekką dezorientację u naszej córci, ale nie dawała tego zbytnio po sobie poznać. Posyłała gościom słodkie uśmiechy, bez zażenowania puszczała bąki, bekała i napełniała pieluszki. Babcie z ciocią przeszły przyspieszony kurs pieluchowania pod okiem instruktora Mariusza i mogą już przyjeżdżać do nas nie tylko w odwiedziny, ale także z pomocą. W poniedziałek wycieczka spakowała się i odjechała, a my z Olą wracamy do poprzedniego rytmu. Teraz czekamy z utęsknieniem na odwiedziny dziadka Mirka.
Po odjeździe dziadków odwiedziła nas położna środowiskowa. Bardzo sympatyczna starsza pani. Odpowiedziała na nasze wszystkie pytania, pokazała jak pielęgnować maluszka, zapisała nas do pediatry, a na koniec mocno wyściskała mnie i Oleńkę:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz