wtorek, 24 lutego 2009
Spanie
czwartek, 19 lutego 2009
Z pamiętnika małej dziewczynki
poniedziałek, 16 lutego 2009
Badanie bioderek
Dziś badaliśmy stawy biodrowe. Wszystko jest ok. Cieszę się ogromnie, bo ja jak byłam mała miałam zwichnięte bioderko, dlatego trzymano mnie w rozpórkach i bardzo późno zaczęłam chodzić. Całe szczęście nasza córcia nie ma tego problemu. Po strasznie kolkowym weekendzie poniedziałek zaczął się dobrze, nawet na badaniu u ortopedy Ola była bardzo grzeczna, a pół badania wręcz przespała:)
Długi weekend
Tylko dziadek Mirek nie miał jeszcze opublikowanego zdjęcia z wnusią, tak więc wrzucam do kompletu.
Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)
Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)
sobota, 7 lutego 2009
Pierwszy spacer
Dziś odbyliśmy pierwszy spacer. Ola płakała strasznie, gdy ją ubierałam, więc fortelem wcisnęłam jej smoczka (mieliśmy jej go nie dawać, ale teoria swoje, a życie swoje). Smok zadziałał błyskawicznie – po 20 sekundach dziecko było ubrane, uspane i z wyplutym smokiem:) Spacer zaczęliśmy od odwiedzenia Lisiczki Asi, która w dresach wyskoczyła do nas przed blok, aby podziwiać Olę w wózeczku (wczoraj dostaliśmy od Asi czerwoną kokardkę do zaczepienia w wózeczku, aby odpędzać uroki). Później zrobiliśmy rundkę pomiędzy blokami i kamienicami w starej części dzielnicy i zawitaliśmy do wujka Pitera, który przeszedł się z nami kawałek. Po godzinie i 10 minutach byliśmy znów w domu. Dziecko po wyjęciu z wózka spało smacznie jeszcze godzinkę i tym samym pozwoliło nam zjeść obiad. Teraz wraz z tatusiem ucina sobie drzemkę, abym ja mogła nadrobić zaległości na blogu. Dziś był dobry dzień, dziecko najedzone i wyspane, mama tak samo, tylko tatuś chyba doznał szoku tlenowego, bo śpi i śpi:)
Zosiu, wózek prowadzi się pierwsza klasa!
Leżaczek-bujaczek
czwartek, 5 lutego 2009
Mam już 3 tygodnie
Dziś Oleńka kończy 3 tygodnie. Waży 3868g, czyli od wyjścia ze szpitala przybrała 858g. Byliśmy z nią u nowej pani pediatry, bo poprzednia nie przypadła nam do gustu. Nowa za to jest świetna, Oleńka była grzeczniutka, ciekawie spoglądała na panią doktor, no i w ogóle nie płakała. Na jej świszczący oddech dostaliśmy spray do noska, z płucami i oskrzelami wszystko jest ok. Za trzy tygodnie idziemy na szczepienie. A póki co śpimy po 1,5 – 2,5 godziny, później mamy przerwę na mleczko, później trzeba Olę ponosić, aby się jej odbiło, a później, aby sobie pooglądała nasze mieszkanie, bo spanie bezpośrednio po jedzeniu jakoś jej nie idzie. W ogóle spanie jej nie idzie. Myślałam, że noworodki śpią po 20 godzin na dobę, a nasza jakoś w ten schemat się nie wpisuje. Najlepiej jest jej u mamy na rączkach lub u taty na brzuchu, lub w wózku na balkonie, ale to dopiero po kilkunastu minutach płaczu związanego z ubieraniem w śpiwór i czapkę. Bo zmian pieluchy, rozbierania i ubierania nasza latorośl bardzo nie lubi. Oznajmia to swoim donośnym płaczem, a sopranik ma niezły:) Jak już wspomniałam o wózku, to od trzech dni ją werandujemy, w sobotę wybieramy się na prawdziwy spacer, oczywiście jeśli pogoda nam na to pozwoli.
Ja dochodzę powoli do siebie. Po porodzie byłam rozdrażniona, zmęczona, płaczliwa itp. Wcale nie byłam szczęśliwą Matką Polką. Parę razy straciłam cierpliwość, nie wiedziałam czemu mała płacze… Eh, ciężko było. Teraz nie jest dużo lżej, ale przynajmniej się jako tako wysypiam, nauczyłam się wykorzystywać czas kiedy Ola śpi, no i płaczę chyba trochę mniej. Czekam na książkę „Język niemowląt”, może po jej lekturze doskonale będę odbierać sygnały wysyłane nam przez naszą córcię. Póki co zaczynamy 4 tydzień życia, przyjmujemy wizyty i cały czas odbieramy gratulacje. Dziękujemy za pamięć i prezenty.
Ja dochodzę powoli do siebie. Po porodzie byłam rozdrażniona, zmęczona, płaczliwa itp. Wcale nie byłam szczęśliwą Matką Polką. Parę razy straciłam cierpliwość, nie wiedziałam czemu mała płacze… Eh, ciężko było. Teraz nie jest dużo lżej, ale przynajmniej się jako tako wysypiam, nauczyłam się wykorzystywać czas kiedy Ola śpi, no i płaczę chyba trochę mniej. Czekam na książkę „Język niemowląt”, może po jej lekturze doskonale będę odbierać sygnały wysyłane nam przez naszą córcię. Póki co zaczynamy 4 tydzień życia, przyjmujemy wizyty i cały czas odbieramy gratulacje. Dziękujemy za pamięć i prezenty.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)