wtorek, 24 lutego 2009

Spanie

Wczoraj uczyłam Olę ucinać drzemki w kołysce, a nie na mamusi. Muszę przyznać, że rezultaty przerosły moje oczekiwania, córka parę razy usnęła ze smokiem w kołysce. W nocy nie budziłyśmy tatusia, bo ostatnio pracuje bardzo dużo i chciałyśmy, aby się wyspał. Możliwe to było, gdyż Ola znów spała pięknie w kołysce, przenosząc się do naszego łóżka dopiero koło 4 rano. Dziś do południa też kołyska była używana, choć nie z taką częstotliwością jak wczoraj. Najlepsze jest jednak póki co łóżko rodziców. Śmieliśmy się ostatnio z Mariuszem, że brakuje nam miejsca. Łóżko mamy niemałe (180 cm x 220 cm), a jak nasza córka przyjmie swoją ulubioną pozycję z rękami rozrzuconymi na boki, to my przycupnięci na brzegach ledwo się mieścimy:)

czwartek, 19 lutego 2009

Z pamiętnika małej dziewczynki

Mam już 5 tygodni. Jem za dwóch, jak na łoszaka przystało. Rodzice nazywają mnie Ssakiem, bo się przysysam do mamy co 2-3 godzinki, a jak mam chandrę to nawet częściej. Śpię mało, bo tyle się na świecie dzieje, że szkoda czasu na spanie. Powoli zaprzyjaźniam się ze smokiem, który mnie uspokaja, podobnie jak kołysanie w kołysce i śpiewanie przez rodziców kołysanek. Mama śpiewa mi nawet kolędy, bo repertuar kołysankowy ma ubogi. Nie lubię ubierania i rozbierania, zmianę pieluszki toleruję tylko wtedy gdy jest już porządnie zabrudzona. Kąpiele sprawiają mi już coraz więcej przyjemności, a bez spacerku nie wyobrażam sobie udanego dnia. Jednak największą radość fundują mi rodzice, gdy po całym ciężkim dniu mogę sobie pospać na ich brzuszku.

poniedziałek, 16 lutego 2009

Badanie bioderek

Dziś badaliśmy stawy biodrowe. Wszystko jest ok. Cieszę się ogromnie, bo ja jak byłam mała miałam zwichnięte bioderko, dlatego trzymano mnie w rozpórkach i bardzo późno zaczęłam chodzić. Całe szczęście nasza córcia nie ma tego problemu. Po strasznie kolkowym weekendzie poniedziałek zaczął się dobrze, nawet na badaniu u ortopedy Ola była bardzo grzeczna, a pół badania wręcz przespała:)

Długi weekend

Tylko dziadek Mirek nie miał jeszcze opublikowanego zdjęcia z wnusią, tak więc wrzucam do kompletu.
Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)

sobota, 7 lutego 2009

Pierwszy spacer



Dziś odbyliśmy pierwszy spacer. Ola płakała strasznie, gdy ją ubierałam, więc fortelem wcisnęłam jej smoczka (mieliśmy jej go nie dawać, ale teoria swoje, a życie swoje). Smok zadziałał błyskawicznie – po 20 sekundach dziecko było ubrane, uspane i z wyplutym smokiem:) Spacer zaczęliśmy od odwiedzenia Lisiczki Asi, która w dresach wyskoczyła do nas przed blok, aby podziwiać Olę w wózeczku (wczoraj dostaliśmy od Asi czerwoną kokardkę do zaczepienia w wózeczku, aby odpędzać uroki). Później zrobiliśmy rundkę pomiędzy blokami i kamienicami w starej części dzielnicy i zawitaliśmy do wujka Pitera, który przeszedł się z nami kawałek. Po godzinie i 10 minutach byliśmy znów w domu. Dziecko po wyjęciu z wózka spało smacznie jeszcze godzinkę i tym samym pozwoliło nam zjeść obiad. Teraz wraz z tatusiem ucina sobie drzemkę, abym ja mogła nadrobić zaległości na blogu. Dziś był dobry dzień, dziecko najedzone i wyspane, mama tak samo, tylko tatuś chyba doznał szoku tlenowego, bo śpi i śpi:)
Zosiu, wózek prowadzi się pierwsza klasa!

Leżaczek-bujaczek

Od współpracowników taty Ola dostała w prezencie leżaczek-bujaczek. Potrafi w nim spokojnie poleżeć kilkanaście/kilkadziesiąt minut, dzięki czemu dziś mama mogła wziąć ją ze sobą rano do kuchni, pozmywać naczynia i zrobić śniadanie. Po raz pierwszy od wyjścia ze szpitala zjedliśmy wspólnie śniadanie (nie licząc wizyty dziadków, wtedy babcie na zmianę nosiły Olę na rączkach), a nasze dziecko w tym czasie w swoim wygodnym fotelu podziwiało zabawki i swoją kołyskę, która stała obok. Dziękujemy ofiarodawcom za tak przydatny prezent!

czwartek, 5 lutego 2009

Mam już 3 tygodnie

Dziś Oleńka kończy 3 tygodnie. Waży 3868g, czyli od wyjścia ze szpitala przybrała 858g. Byliśmy z nią u nowej pani pediatry, bo poprzednia nie przypadła nam do gustu. Nowa za to jest świetna, Oleńka była grzeczniutka, ciekawie spoglądała na panią doktor, no i w ogóle nie płakała. Na jej świszczący oddech dostaliśmy spray do noska, z płucami i oskrzelami wszystko jest ok. Za trzy tygodnie idziemy na szczepienie. A póki co śpimy po 1,5 – 2,5 godziny, później mamy przerwę na mleczko, później trzeba Olę ponosić, aby się jej odbiło, a później, aby sobie pooglądała nasze mieszkanie, bo spanie bezpośrednio po jedzeniu jakoś jej nie idzie. W ogóle spanie jej nie idzie. Myślałam, że noworodki śpią po 20 godzin na dobę, a nasza jakoś w ten schemat się nie wpisuje. Najlepiej jest jej u mamy na rączkach lub u taty na brzuchu, lub w wózku na balkonie, ale to dopiero po kilkunastu minutach płaczu związanego z ubieraniem w śpiwór i czapkę. Bo zmian pieluchy, rozbierania i ubierania nasza latorośl bardzo nie lubi. Oznajmia to swoim donośnym płaczem, a sopranik ma niezły:) Jak już wspomniałam o wózku, to od trzech dni ją werandujemy, w sobotę wybieramy się na prawdziwy spacer, oczywiście jeśli pogoda nam na to pozwoli.
Ja dochodzę powoli do siebie. Po porodzie byłam rozdrażniona, zmęczona, płaczliwa itp. Wcale nie byłam szczęśliwą Matką Polką. Parę razy straciłam cierpliwość, nie wiedziałam czemu mała płacze… Eh, ciężko było. Teraz nie jest dużo lżej, ale przynajmniej się jako tako wysypiam, nauczyłam się wykorzystywać czas kiedy Ola śpi, no i płaczę chyba trochę mniej. Czekam na książkę „Język niemowląt”, może po jej lekturze doskonale będę odbierać sygnały wysyłane nam przez naszą córcię. Póki co zaczynamy 4 tydzień życia, przyjmujemy wizyty i cały czas odbieramy gratulacje. Dziękujemy za pamięć i prezenty.