
Wczoraj uczyłam Olę ucinać drzemki w kołysce, a nie na mamusi. Muszę przyznać, że rezultaty przerosły moje oczekiwania, córka parę razy usnęła ze smokiem w kołysce. W nocy nie budziłyśmy tatusia, bo ostatnio pracuje bardzo dużo i chciałyśmy, aby się wyspał. Możliwe to było, gdyż Ola znów spała pięknie w kołysce, przenosząc się do naszego łóżka dopiero koło 4 rano. Dziś do południa też kołyska była używana, choć nie z taką częstotliwością jak wczoraj. Najlepsze jest jednak póki co łóżko rodziców. Śmieliśmy się ostatnio z Mariuszem, że brakuje nam miejsca. Łóżko mamy niemałe (180 cm x 220 cm), a jak nasza córka przyjmie swoją ulubioną pozycję z rękami rozrzuconymi na boki, to my przycupnięci na brzegach ledwo się mieścimy:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz