

Od współpracowników taty Ola dostała w prezencie leżaczek-bujaczek. Potrafi w nim spokojnie poleżeć kilkanaście/kilkadziesiąt minut, dzięki czemu dziś mama mogła wziąć ją ze sobą rano do kuchni, pozmywać naczynia i zrobić śniadanie. Po raz pierwszy od wyjścia ze szpitala zjedliśmy wspólnie śniadanie (nie licząc wizyty dziadków, wtedy babcie na zmianę nosiły Olę na rączkach), a nasze dziecko w tym czasie w swoim wygodnym fotelu podziwiało zabawki i swoją kołyskę, która stała obok. Dziękujemy ofiarodawcom za tak przydatny prezent!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz