Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)
poniedziałek, 16 lutego 2009
Długi weekend
Tylko dziadek Mirek nie miał jeszcze opublikowanego zdjęcia z wnusią, tak więc wrzucam do kompletu.
Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)
Weekend zaczął się nam już w czwartek, ponieważ zawitali do nas goście – sztab piastunek do Oli. Dziadek Mirek, babcia Tereska i ciocia Ala przyjechali z ogromną ilością prezentów, jedzenia i wielkimi chęciami do pomocy. Mama z ciocią posprzątały mi mieszkanie, gotowały obiadki i mroziły, abyśmy mieli co jeść przez najbliższy tydzień i na zmianę zajmowały się Olą. Oleńka ma kolki, albo inne pioruństwo, które nie pozwalało jej spać, przyprawiało o ogromny ból brzuszka i straszny płacz. Dzięki pomocy wyspałam się i odpoczęłam od domowych obowiązków, a Ola została wynoszona na rączkach, wyściskana i wycałowana za wsze czasy. W niedzielę Ola skończyła miesiąc. Był tort, goście już wspomniani oraz Liski z ogromną łosiową kartką:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz